• www.doktorhasiewicz.pl
  • kancelaria@doktorhasiewicz.pl
  • tel: +48 609 543 540
  • kontakt

Prawo w praktyce – przypadek nr 5.

Powrót do listy przypadków

5. Nielegalny znak drogowy nie obowiązuje kierowcę – czyli jak wygląda samowola na drogach wewnętrznych

Sygnatury spraw w toku: 

  • RSOW 866/17 (Komenda Stołeczna Policji Wydział Ruchu Drogowego), 
  • V W 4370/17 (Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy V Wydział Karny).

Okres trwania sprawy: kwiecień 2017 – październik 2018

Efekt działań kancelarii: uniewinnienie Obwinionego od zarzucanego mu czynu, brak naliczenia punktów karnych, uznanie znaków drogowych za nielegalne.

Pan Piotr Z. jest  z zawodu taksówkarzem, 53 lata.  Jako taksówkarz przestrzega przepisów ruchu drogowego. Pomiędzy 07 kwietnia 2017 roku – 18 kwietnia 2017 roku został Obwiniony przez Policję o to, iż popełnił czyn z art. 90 Kodeksu Wykroczeń w związku z art. 49 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Zgodnie z art. 90 ustawy Kodeks Wykroczeń ”kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, podlega karze grzywny albo karze nagany”. Tamowanie ruchu według Policji miało polegać na tym, iż na obszarze Dworca Autobusowego w Warszawie w obrębie strefy ruchu (za znakiem D – 52 „strefa ruchu”) taksówkarze zatrzymują się w obrębie przejść dla pieszych i w obrębie skrzyżowań tamując ruch przez co naruszają jednocześnie dyspozycję art. 49 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który stanowi „zabrania się zatrzymania pojazdu na przejeździe kolejowym, na przejeździe tramwajowym, na skrzyżowaniu oraz w odległości mniejszej niż 10 m od przejazdu lub skrzyżowania”.

Materiałów dowodowych na Policję dostarczyła wynajęta agencja detektywistyczna wynajęta przez właścicieli Dworca Autobusowego do „śledzenia” rzekomych naruszeń w zakresie ruchu drogowego popełnianych przez taksówkarzy.

Pan Piotr Z. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu.

Sprawa trafiła do sądu.

Co się okazało w sprawie?

  1. Po pierwsze, wykazano, iż przecięcia dróg wewnętrznych w obrębie Dworca Autobusowego w Warszawie nie są skrzyżowaniami w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym.
  2. Po drugie, biegły z zakresu ruchu drogowego wskazał, iż co prawda na wlocie do Dworca Autobusowego w Warszawie był umieszczony znak D – 52 „strefa ruchu”, lecz organizacja ruchu zawiera wiele błędów.
  3. Po trzecie, zgodnie z przepisami § 3 ust. 1a Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem obszar strefy ruchu powinien posiadać zatwierdzoną stałą organizację ruchu. Okazało się iż takiej dokumentacji nie ma, a więc wszystkie umieszczone znaki drogowe (w tym znaki D – 52 „strefa ruchu”) zostały umieszczone bez właściwej podstawy prawnej.

Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w Warszawie w wyroku z dnia 10 października 2018 roku (V W 4370/17) uniewinnił Obwinionego od zarzucanych mu czynów i jednocześnie wskazał na następujące istotne kwestie podnoszone w sprawie:

„Za prawidłowe należy uznać w szczególności wyjaśnienie Obwinionego, iż alejki znajdujące się na placu dworca są drogami wewnętrznymi, a więc ich połącznia nie są skrzyżowaniami”.

Istotna informacja: połączenia i przecięcia dróg wewnętrznych nie są skrzyżowaniami.

Sąd potwierdził także, iż nie istniał profesjonalnie sporządzony projekt stałej organizacji ruchu, a więc wszystkie umieszczone znaki drogowe (w tym znaki D – 52 „strefa ruchu”) zostały umieszczone bez właściwej podstawy prawnej. Co prawda istniały jakieś plany rozmieszczenia oznakowania, ale nie spełniały one wymogów Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem. Podkreślił to także biegły cytowany w uzasadnieniu wyroku sądu: „Znaki które fizycznie znajdują się na terenie dworca nie odpowiadają planom tego miejsca i znakom, które na tych planach się znajdują. (…) Biegły z całą stanowczością podkreślił bowiem, że droga wewnętrzna, a dokładniej je wylot na drogę publiczną nie stanowi skrzyżowania. Nie można zatem określić takiego sposobu parkowania jako parkowanie w odległości mniejszej niż 10 m od skrzyżowania, bo skrzyżowania tam nie ma”.

Reasumując, nie dość że w sprawę byli zaangażowani prywatni detektywi, to Policja nie potrafiła nawet skutecznie sformułować do sądu wniosku o ukaranie. Policja wyszła w swej istocie z dwóch błędnych założeń:

  1. uznanie „przecięcia dróg wewnętrznych” oraz „zjazdu publicznego (włączenie)” za skrzyżowanie i zastosowanie do tych sytuacji art. 49 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym,
  2. uznanie prawidłowości strefy ruchu (znaki D – 52/D – 53) i umieszczonej w niej znaków, podczas gdy strefa ruchu została wprowadzona w sposób nienależyty bez wymaganej przepisami podstawy prawnej w postaci zatwierdzonej stałej organizacji ruchu przez podmiot zarządzający drogą wewnętrzną (art. 10 ust. 7 ustawy Prawo o ruchu drogowym).

radca prawny dr inż. Jonatan Hasiewicz

"adwokat ruchu drogowego"

wypadki drogowe| wykroczenia | ruch drogowy | drogi | organizacja ruchu drogowego | służebność | droga konieczna | nieruchomości

Hasiewicz